Ewa „tykająca bomba” Kopacz

Drukuj

- Jak przepowiedzieć, że w rządzie zbliża się kryzys? – Ewa Kopacz zwołuje konferencję prasową.

Największym zagrożeniem dla stabilności rządu Ewy Kopacz jest sama premier. Swoją odpowiedzią na pytanie „czy powinniśmy eksportować broń na Ukrainę” („wie Pan, jestem kobietą” wejdzie już na stałe do słownika internetowej polszczyzny) pokazała dlaczego nawet zainteresowani polityką nie pamiętają jej wcześniejszych medialnych wystąpień. Bo ich starannie unikała. Jako premier polskiego rządu nie będzie miała takiej szansy.

JRKRUK_20130829_EWA_KOPACZ_BUSKO_IMG_3148
autor: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licencja: CC-BY-SA-3.0

autor: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licencja: CC-BY-SA-3.0

Być może ktoś podszepnął jej, żeby starała się podkreślać swoją kobiecość, matczyność, „Polskę jako dom, rządzony przez kobietę”. Ale nawet rady Piotra Tymochowicza trzeba umieć stosować z wyczuciem. Każda dygresja Kopacz o mężczyźnie z niebezpiecznym narzędziem i koszuli bliższej ciału to balansowanie na krawędzi śmieszności. Niestety już po drugiej stronie.

Każdy nowy polityk na stanowisku szefa rady ministrów, znany czy nieznany, w pewien sposób odkrywany jest w tej roli na nowo. Definiuje, najczęściej w pierwszych tygodniach swojego urzędowania, jak będzie ono wyglądało i jak będzie postrzegany. Marcinkiewicz był mistrzem podobania się ludziom, Buzek sympatycznym reformatorem – fajtłapą, Miller złośliwym „żelaznym kanclerzem”, Tusk teflonowym mistrzem wychodzenia z kryzysów, itd..

Premier Kopacz miała okazję zaskoczyć niedowiarków, wykorzystując ten początkowy kapitał, jaki ma nowy premier, pokazać, że jest zdecydowana, kompetentna i samodzielna. Temu miała zapewne posłużyć radosna fotografia między uśmiechniętymi Schetyną i Grabarczykiem. „Znów razem, wszystkie ręce na pokład”. Ale co z tego, że załoga w komplecie, jeśli kapitan nie ma pojęcia dokąd płynąć i swoją niekompetencję wykazuje w zasadzie w pierwszych wypowiedzianych słowach?

Pierwszy kryzys premier Kopacz może być początkiem końca jej rządów. Dzisiejsi sojusznicy uśmiechający się na wspólnym zdjęciu zaczną wtedy otwartą już walkę o władzę.

Donaldowi Tuskowi wierzyć się chciało (często wbrew faktom). To była jedna z tajemnic jego długiego urzędowania na stanowisku premiera. Ewie Kopacz wierzyć się nie chce. I to będzie powodem, dla którego zostanie zapamiętana, jako premier przejściowa.

Czytaj również