Czas zmian

Drukuj

Polacy w wyborach powiedzieli politykom: czas przewietrzyć Polskę. I żadne zaklęcia, że wybrali głupio i że powinni się poprawić, tego nie zmienią.

Porażka Bronisława Komorowskiego i 20 proc. Pawła Kukiza w I turze wyborów prezydenckich – zmieniły wszystko. Pokazały słabość klasy rządzącej. Jej buta i arogancja została ukarana. Polacy powiedzieli dość jałowemu konfliktowi politycznemu, który zamyka nas wszystkich w emocjonalnym szantażu uniemożliwiającym normalną debatę.

PO okazała się partią pozbawionego ambicji rządzącego establishmentu, młodemu pokoleniu Polaków nie ma nic do zaoferowania. Jej najpopularniejszy (w dziejach) polityk w toku kampanii wyborczej zmniejszył poparcie o 1/3. I tura wyborów prezydenckich to także koniec efektywności narracji „straszenia PiS-em”, która gwarantowała władzę PO przez ostatnich 8 lat. A kiedy spojrzeliśmy na to, co kryje się za nią, okazało się, że bardzo niewiele. Król jest nagi.

Sprowadzenie wyniku Kukiza do poparcia społeczeństwa dla idei JOW-ów świadczy o kompletnym niezrozumieniu powodów jego sukcesu. Masę ludzi po prostu wkurza obecny system, w którym kandydaci klepią wyuczone formułki, dominuje partyjny przekaz dnia, gdzie słowo dane wyborcom nic nie znaczy, w którym klasa rządząca rozlicza sobie kilometrówki i zaprasza na ośmiorniczki do drogich restauracji.

Spór PO–PiS przypomina coraz bardziej rodzinną vendettę, w której coraz bardziej nie wiadomo, o co poszło, liczy się sama intensywność konfliktu, walka. Jej sens i cel zeszły dawno na drugi plan. Idee służą wyłącznie utrwaleniu władzy lub przebiciu się w opozycji.

JOW-y to najłatwiejszy sposób na pokazanie przez społeczeństwo środkowego palca partiom politycznym. Dlatego niezmiennie zachowują popularność. Przestraszony Komorowski ogłaszając, że zarządzi referendum w sprawie JOW-ów, nie zyska głosów antysystemowców, ale straci głosy tych, którzy uważali, że nie traktuje państwa tylko jako pola politycznej rozgrywki.

Klasa polityczna odkleiła się od społeczeństwa i rzeczywistości. Nie dorasta do wyzwań, jakim Polska i Europa muszą stawiać czoła. Polacy to instynktownie rozumieją. Dlatego zostali w domach. Dlatego oddali głos nieważny. Dlatego poparli Kukiza. Wielu mimo wszystko wciąż zagłosowało na Komorowskiego, a nawet na Dudę.

Brak sensownej alternatywy dla PO powoduje wzlot alternatyw bezsensownych. Potrzebą chwili jest stworzenie takiej alternatywy.

Tekst ukazał się na moim blogu na portalu „Polityki”

Konto na Twitterze: LesJazd

Czytaj również
  • Sauelios

    Panie szanowny redaktorze i przewodniczący, system czeciej erpe wszedł w stan, w którym trwa agonia Bredzisława i peło, SLD i ZSL utrzymują się dzięki temu, że istnieją w terenie, bo do Sejmu chyba nie wejdą. Palikot może się definitywnie pakować. Liberalnej alternatywy nie ma, bo wszystko się zużyło. Środa, Hartman i Kik są śmieszni i żałośni z nową inicjatywą. Od kilku miesięcy ubole starają się w pocie czoła pompować Kukiza w TVN-ie, żeby nie dopuścić do tego, by PiS przejęło władzę jak Fidesz, a jeśli Kukiz padnie, to podpompują starego oszusta Mikkego. Pan to dostrzega?